Historia pewnej zakochanej dziewczyny. 7 minut. Jest to historia pewnej dziewczyny. Jest to dziewczyna bezimienna, bo w rzeczy samej mogłaby ich mieć wiele. To historia dziewczyny, która zakochała się w najlepszym chłopaku na świecie (tak przynajmniej się jej wydawało), w księciu na rumaku, przy którym ona postanowiła stać się rodzice mojej najlepszej przyjaciółki się rozwodzą a ona o niczym nie wie:((POMOCY! 2011-01-22 22:26:50; Zakochanie - chłopak mojej najlepszej przyjaciółki? 2011-02-13 19:14:16; Zakochałam się w chłopaku mojej najlepszej przyjaciółki! 2011-01-05 16:06:21 Zakochałam się w starszym chłopaku Hej, mam 17 lat i zakochałam się w 25-latku. Boje się do niego zagadać tym bardziej, że znamy się tylko z widzenia. Czesto chodzę tam gdzie pracuje, aby na niego popatrzeć, myślę, że zauważył moja czaesta obecnosc. Pomóżcie zakochałam się w chłopaku przez internet! 2012-01-28 00:54:05; Co zrobić, jeśli zakochałam się w chłopaku przez internet? 2010-12-29 20:44:08; Co zrobić jeżeli zakochałam się w chłopaku przez internet? 2011-06-24 03:17:03; Zakochałam się w chłopaku przez internet. Czy ten związek ma sens? 2014-04-30 16:41:16 Czy potrafiłbyś/fiłabyś zakochać się w nieznajomym z internetu 2010-06-16 16:04:18; Czy można zakochać się w nieznajomym / ej? 2012-09-04 15:51:28; Czy można zakochać sie w chłopaku którego ? 2010-03-19 21:42:44; Można się zakochać w chłopaku 4 lata starszym? 2009-07-06 13:55:14; Czy można zakochać się w chłopaku nie . Kasia zakochała się w chłopaku swojej przyjaciółki i nie wie, co powinna zrobić. Co byście jej poradziły? Miłość potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Choć jest to piękne uczucie, to niestety nie zawsze wszystko jest tak kolorowe, jak w filmach. Czasami obiekt naszych westchnień to osoba, która ?jest zakazana”, ale jak to się mówi: serce nie sługa. Przeczytajcie list Kasi, która zakochała się w chłopaku swojej przyjaciółki i chciałaby z nim być. Macie dla niej jakieś porady? ,,Hej, jestem Kasia za 3 miesiące skończę 17 lat. Chciałabym, aby to było anonimowe wyznanie, dlatego proszę, żeby moje imię zostało zmienione. Mam pewien problem, o którym chciałabym tu napisać, ale najpierw kilka słów wprowadzenia. Mianowicie przyjaźnię się z dziewczyną, która mieszka dwa domy dalej ode mnie. Często spotykamy się po szkole albo w weekendy. Jest starsza ode mnie o dwa lata. Rok temu poznałam jej chłopaka, który ma 23 lata. Przeżyliśmy wspólnie kilka imprez i oprócz tego parę razy spotkałam się z nim i przyjaciółką. Mogę powiedzieć, że dość dużo razy go widziałam. Często żartujemy, gadamy, a przyjaciółka mówi, że nie sądziła, że będę się z nim tak dobrze dogadywać. Mam wrażenie, że w jakimś stopniu mogę go pociągać. Na jednej ze wspólnych imprez o mało by do czegoś nie doszło (pocałunek). Oprócz tego namiętnie tańczyliśmy, a osoby które były na tej imprezie mówią, że on coś do mnie czuje. Wziął mnie wtedy na ręce, no i rozmawiałam z nim, jakby to był flirt. Może to sprawka alkoholu, ale nie wiem co robić. Cała moja rodzina mówi, że bardzo nam kibicują, że do siebie pasujemy. Bardzo go polubili i on ich też. Problem jest taki, że nie widzę tego, aby on i moja przyjaciółka zerwali ze sobą. Dodam, że są ze sobą już ponad dwa lata i ona w ogóle nie skarży się, że się ze sobą kłócą, ani nic. Parę razy była zazdrosna o mnie. Co robić? To samolubne, ale jak sprawić, żeby ze sobą zerwali? Wcześniej nie sądziłam, że będę o nim tak myśleć. Uważałam, że to tylko kolega, ale zaczęłam czuć do niego coś więcej. Z drugiej strony bałabym się reakcji mojej przyjaciółki, ponieważ na niej też mi zależy, tym bardziej, że mieszkamy obok siebie i musiałabym ją cały czas widywać. Strasznie się denerwuję, gdy widzę jak oni są razem i że on do niej przyjeżdża. Liczę na Waszą pomoc! Z góry dziękuję”. Polecamy: ,,Mój chłopak zwariował na punkcie instagramerki” Źródło zdjęć: Pinterest zapytał(a) o 10:06 Zakochałam się w chłopaku mojej przyjaciółki! Co zrobić? Sprawa wygląda tak. On jest zakochany w Karolinie (mojej przyjaciółce) ona chyba też chociaż mają wiele kryzysów. Gdy byli ze sobą pokłóceni zaczęłam pisać z Kamilem (chłopak przyjaciółki). Okazał się bardzo miły, zaczęłam coś do niego czuć. A teraz cały czas o nim myślę. Postanowiłam, że muszę o nim zapomnieć. Ale jak pisaliśmy to wygadałam się mu , że się zakochałam w kimś. On oczywiście pytał w kim. Ja powiedziałam, że w kimś z drugich klas. Gdy miałam już iść wysłałam mu buźkę :*, on mi też. Na drugi dzień, gdy zobaczyłam, że on się pogodził z Karoliną, chodzili razem, całowali się, zrobiło mi się tak ciężko, przestałam się do niego odzywać. Kamil później do mnie napisał i czy jestem na niego obrażona. Ja powiedziałam, że nie. A on się zapytał mnie czy może to w nim się zakochałam. Ja oczywiście zaprzeczyłam. A on wyjaśnił to tym, że zaczęłam wysyłać my buźki, a teraz tak nagle przestałam się do niego odzywać. Wkurzyłam się na niego. Jak poszedł napisałam mu, że jak mu to bardzo przeszkadzało to już więcej nie wyśle mu tej buźki, i wgl to była nasza ostatnia rozmowa, bo to może wyglądać jak zakochanie. Na drugi dzień bardzo mnie przepraszał za to pytanie i prosił, żebym nie mówiła Karolinie. Chciał żebym z powrotem się do niego odzywała. Ja go nie słuchałam. Gdy wróciłam do domu, położyłam się, bo poczułam zmęczenie. Zdecydowałam, że powiem mu prawdę. Napisałam mu sms-a że to w nim się zakochałam, żeby nic nie mówił Karolinie i lepiej będzie jak nie będziemy się do siebie odzywać, bo mniej boli. Później gdy weszłam na GG on też był. I powiedział, że nie chce żebym była na niego zła. Żeby było tak jak kiedyś. Ja napisałam, że nie wiem czy będę tak potrafiła. Kamil napisał że musi mi coś powiedzieć. Miałem tak czas kiedy zastanawiałem się miedzy tobą a Karoliną. Zacząłem coś do cb czuć, ale kocham Karolinę. Zostańmy przyjaciółmi. Zgodziłam się. Ale ja nadal go kocham co robić.? Odpowiedzi Serduszko czy ciebie coś boli.? To jej przyjaciółka !Ja ci polecam znaleźć w nim jakieś wady :-) bądzcie przyjaciółmi, to chyba najrozsądniejsze;/oczywiście możesz o niego walczyć ale stracisz przyjaciółkę a on i tak woli karolinęmusisz sie z tym pogodzić niemożesz odbić chłopaka się w kimś innym i ci przejdzie zakochanie do Kamia Wiem że to nie będzie dla Ciebie łatwe, ale zapomnij o tym że go kochasz. Postaraj się robić wszystkożeby było tak jak dawniej miedzy wami czyli po przyjacielsku wszystko. To jest chłopak Twojej przyjaciółki a odbicie facete przyjaciółce jest najgorszym zdzierstwem jakie można zrobić. Pamiętaj chłopaka znajdziesz nie jednego , ale przyjaciół ma sie na całe życie :) Powodzenia Niech on chodzi z twoją przyjaciółką a jak zerwie to weź go dla sb blocked odpowiedział(a) o 10:08 Spróbuj o nim zapomnieć i zadaj sobie pytanie "czy miłość jest warta przyjaźni?" na pewno spotkasz jeszcze wielu chłopaków a teraz gdybyś powiedzmy zaczęła chodzić z Kamilem to pewnie już byś nie była przyjaciółką Karoliny. Ale nie martw się bedzie jeszcze wielu chłopaków. ;D Wytłumacz sobie, że to nie twój chłopak. Jeszcze spotkasz innego ;) Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-06-22 19:43:33 karola19966 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 16 Temat: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Witam. Piszę ponieważ mam problem z pewnym chłopakiem. Poznałam go przez internet, bardzo dobrze nam się rozmawiało i rozmawia do tej pory. Znam go 4 miesiące, trzy tygodnie temu powiedział mi że zakochał się we mnie ja również potwierdziłam to że go kocham.. Tylko jest problem że jeszcze się nie widzieliśmy. Jeżeli będziemy razem nie byłoby problemów z dojazdem. Problem jest w tym że się boję że na niego nie zasługuję. Nigdy nie byłam zakochana tak naprawdę a on traktuje mnie bardzo wyjątkowo. Pozdrawiam 2 Odpowiedź przez red 2012-06-22 20:52:42 red Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-25 Posty: 772 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Ale w czym problem? Skoro oboje coś do siebie czujecie i nie ma żadnego problemu z dojazdami, to powinnaś się cieszyć, a nie na siłę szukać problemów. Bo co to za gadanie, że na niego nie zasługujesz? A co jest z Tobą nie tak, żebyś nie zasługiwała na szczęście? 3 Odpowiedź przez mada77 2012-06-22 21:18:33 mada77 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-19 Posty: 291 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Czesc,jek dla mnie jest to podejrzane,ze jeszcze sie nie nie przezyla tego co ja...przeczytaj sobie moj post Wirtualny 4 Odpowiedź przez karola19966 2012-06-22 21:19:15 karola19966 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 16 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Może dlatego że mam niską samoocenę .. 5 Odpowiedź przez mada77 2012-06-22 22:22:13 mada77 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-06-19 Posty: 291 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !A czyli to Ty jestes ta niezdecydowana osoa,ktora zwodzi ta druga strone-nie dochodzi do spotkania z Twojej winy? 6 Odpowiedź przez red 2012-06-22 22:41:46 red Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-25 Posty: 772 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !karola- przestań się zakompleksiać i spotkaj się z nim:) 7 Odpowiedź przez karola19966 2012-06-25 17:02:19 karola19966 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 16 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Powiem wam tak on jest niesamowity, umie mnie pocieszyc w złych i dobrych chwilach... Ale ostatnio rozmawiałam z nim na skaypie i powiedział mi że on chce sie ze mna przyjaźnic poznawac sie jeszcze badziej przez tygodnie, miesiace i lata ze chce byc moim aniołem ktory bedzie czuwac nad nad moja osoba...( czyli zrobił mi nadzieje ) Moim zdaniem przyjaciel takich rzeczy nie mowi... I czuje cos do mnie a wy jak sadzicie ?Nie wiem naprawdę co mam robic... 8 Odpowiedź przez sweil 2012-06-25 17:09:58 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-06-25 17:11:43) sweil Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-22 Posty: 708 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Dla mnie jest to trochę dziwne, nie wiem jak można się w kimś zakochać, nie widząc go nigdy w realu. Zapewne jest to zauroczenie, fascynacja ... Jednak skoro dobrze Wam się rozmawia to się spotkajcie, nie szukaj problemów na siłę, być może czar nie pryśnie 9 Odpowiedź przez alfaalfa 2012-06-25 17:20:17 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy ! Jak dla mnie, aby mówić o uczuciach, najpierw trzeba się poznać w realu. Rozmowy na skype to nie to samo, co rozmowy w naturze. Nic o nim tak naprawdę nie wiesz. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 10 Odpowiedź przez red 2012-06-25 19:30:33 red Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-25 Posty: 772 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !czyli nie chce się jeszcze spotkać? W takim razie olej go, bo coś kręci. gdyby traktował Cię poważnie i naprawdę coś czuł, to nie mógłby się doczekać, żeby Cię zobaczyć, wziąć w ramiona, pocałować itd. Jeśli się wymiguje od spotkania, to szkoda na niego czasu. Nie rób sobie nadziei. 11 Odpowiedź przez karola19966 2012-06-25 19:33:55 karola19966 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 16 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Może masz rację, ale to nie jest proste zeby tak z dnia na dzien olac chlopaka ktorego sie kocha. 12 Odpowiedź przez alfaalfa 2012-06-25 19:57:30 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy ! karola19966 napisał/a:Może masz rację, ale to nie jest proste zeby tak z dnia na dzien olac chlopaka ktorego sie znasz go. Wiesz o nim tylko tyle ile Ci sam o sobie pozwala dawkować informacje. Kochasz wyobrażenie o nim - nie jego jako człowieka. Zaproponuj mu spotkanie - najlepiej w Twoim mieście, w kawiarni. Skoro mu zależy to przyjedzie i się poznacie, bo przez net to nie ma sensu, szkoda Twojego czasu. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 13 Odpowiedź przez karola19966 2012-06-25 22:05:40 karola19966 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 16 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Zakończyłam z nim zajomość. 14 Odpowiedź przez manda26 2012-06-25 22:07:04 manda26 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-05-16 Posty: 129 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !Wydaje mi sie,że nie jesteś jedyną dziewczyną,w ktorej jest ''zakochany'' i każdej innej w necie sprzedaje te same nawet nie ma zamiaru się z Tobą spotkać. 15 Odpowiedź przez manda26 2012-06-25 22:08:23 manda26 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-05-16 Posty: 129 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy ! karola19966 napisał/a:Zakończyłam z nim żeby Cie znowu nie korciło... 16 Odpowiedź przez sweil 2012-06-25 22:23:02 sweil Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-22 Posty: 708 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy ! manda26 napisał/a:Wydaje mi sie,że nie jesteś jedyną dziewczyną,w ktorej jest ''zakochany'' i każdej innej w necie sprzedaje te same nawet nie ma zamiaru się z Tobą trzeba być ostrożnym, jeżeli chodzi o internetowe znajomości. Należy uważać na "netowych lovelasów" 17 Odpowiedź przez karola19966 2012-06-26 12:20:40 Ostatnio edytowany przez karola19966 (2012-06-26 12:24:13) karola19966 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-30 Posty: 16 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy ! Takie cos mi napisał ; nie uciekam od ciebie.... nie zraniłaś mnie.... wrecz przeciwnie... nie unikam cie... i możemy być tylko przyjaciółmi... wulgaryzm boli mnie to że cie zraniłem... dałem nadzieje nie odepchałem poprostu tak mi się z tobą rozmawiało że straciłem głowe... ale później przemyślałem wszystko...To nie to że coś nie tak jesteś cudowana ale ja nie potrafie.... nie potrafie kochać... przykro mi ;(Nie używaj wulgaryzmów! Mod. Anemonne 18 Odpowiedź przez SzaraMyszka20 2012-06-27 01:16:26 SzaraMyszka20 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2011-02-15 Posty: 1,208 Wiek: 26 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy ! sweil napisał/a:Dla mnie jest to trochę dziwne, nie wiem jak można się w kimś zakochać, nie widząc go nigdy w realu. Zapewne jest to zauroczenie, fascynacja ... Jednak skoro dobrze Wam się rozmawia to się spotkajcie, nie szukaj problemów na siłę, być może czar nie pryśnie sweil mozna;)jestem na to zywym dowodem. Poznalam tak faceta przez ktorego znalazlam sie na tym forum. Spedzilismy ze soba prawie rok, piekny i cudowny, dal mi tyle szczescia i milosci ci zaden. W sieci też są normalni ludzie, nie tylko wredne gnojki. Ja i On jestesmy dzis przyjaciolmi, aż przyjaciolmi;)Co do autorki, przykra sytuacja;/ ale jestes jeszcze mloda, wnioskuje ze wlasnie konczysz gimnazjum. czeka Cie jeszcze mnóstwo milosci i emocji z nia zwiazanych. Uszka do gory;) Możesz podciąć mi skrzydła. Nie są mi potrzebne by latać 19 Odpowiedź przez sweil 2012-06-27 09:13:42 sweil Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-22 Posty: 708 Odp: Zakochałam się w chłopaku z interentu. Potrzebuję pomocy !SzaraMyszka20 wiem, że w sieci też są normalni i porządni ludzie - wcale tego nie neguję. Tylko, że jak wspomniałam wcześniej nie wiem jak można się zakochać w kimś kogo znam tylko z internetu i nigdy się z nim nie spotkałam. Sieć siecią, życie życiem - dla mnie to dwie osobne sfery - mogę mówić o przyjaźni internetowej, ale w wielką miłość nie uwierzę. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź fot. Adobe Stock Doskonale pamiętam, co poczułam, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam Rafała. Pomyślałam, że patrzę właśnie na swój ideał faceta. Wsiadałam akurat do windy, kiedy podbiegł i przytrzymał mi drzwi. Po chwili zapytał mnie, na które jadę piętro. – Ostatnie – stwierdziłam lekko schrypniętym z podniecenia głosem. – Ja także – uśmiechnął się porozumiewawczo, jakby zauważył, że spotykamy się po raz pierwszy, a już coś nas łączy. Chwilę później stanęliśmy, zaskoczeni, pod tymi samymi drzwiami. Renaty. – W takim razie ty musisz być Dominika – stwierdził mój ideał. – A ty jesteś Rafał – domyśliłam się. I tak poznałam chłopaka mojej najbliższej przyjaciółki, z którym zaczęła chodzić, kiedy ja wyjechałam ze swoim ukochanym na kilka miesięcy za granicę. Miałam nadzieję zostać tam na dłużej, ale mój związek nie przetrwał. Wróciłam do kraju ze złamanym sercem i od razu, zaledwie kilka dni później, wpadłam po uszy; zakochałam się w chłopaku Renaty, zanim jeszcze dowiedziałam się, kim jest. Co za pech! To pół minuty w windzie wystarczyło, aby szybciej zabiło mi serce. I już nic nie mogłam na to poradzić... Oczywiście, skrywałam swoją miłość i nie walczyłam nigdy o to, aby Rafał zwrócił na mnie uwagę. Renatę przecież znałam jeszcze z czasów dzieciństwa i była dla mnie jak siostra. Do głowy by mi nie przyszło zrobić jej takie świństwo, jak poderwanie ukochanego faceta i byłam pierwsza w kolejce, aby cieszyć się jej szczęściem. A była wyraźnie szczęśliwa. I Rafał zresztą też. Ich ślub był dla mnie ciężkim przeżyciem, to szczerze przyznaję. Dniem pełnym rozmaitych wzruszeń. Kiedy jako druhna szłam za nimi do ołtarza, patrzyłam z ukrywaną czułością na przycięte krótko włosy na karku Rafała, wiedząc, że już za kilka dni zaczną się znowu niesfornie kręcić. Ale przecież nie będzie mi nigdy dane zanurzyć w nich dłoni... Zastanawiałam się więc, czy uda mi się pokochać kogoś innego tak szczerze, jak męża przyjaciółki. I przejść z nim w białej sukni po ślubnym kobiercu. – Życzę ci, abyś znalazła tak samo fajnego faceta, jak mój Rafał – powiedziała mi w kilka dni po swoim ślubie Renata. Miałam pewne podejrzenia, że od dawna wie o mojej słabości do swojego męża, znała mnie przecież jak siebie samą i potrafiła wyczytać wszystko w moich oczach. Ale nigdy nie poruszyła tego tematu, a i ja także milczałam. Bo co tu było do gadania? Kiedy klamka zapadła i na ręku Rafała zabłysła ślubna obrączka, nie umartwiałam się, myśląc, że już zawsze będę sama, tylko szukałam nowej miłości. Co i rusz starałam się w kimś zakochać, czasami wręcz desperacko, ale nigdy do końca nie byłam przekonana, że właśnie znalazłam tego jedynego. Czasem to moi mężczyźni ode mnie odchodzili, czasami to ja z nimi zrywałam. I tak mijały kolejne miesiące i lata. Tymczasem moja przyjaciółka w dwa lata po ślubie urodziła córeczkę, Martynkę, która z miejsca stała mi się bardzo bliska. Byłam zachwycona tym dzieckiem i łapałam każdą okazję, aby się nim zajmować. Stałam się taką modelową ciocią i nianią na zawołanie. Zresztą Martynka była naprawdę kochaną dziewczynką. Spokojna i wesoła, z każdym dniem coraz bardziej przypominała Renatę. – To twoja wierna kopia – mówiłam przyjaciółce. – Będzie kiedyś śliczna jak mama. Kiedy mała skończyła trzy latka, zaczęła się dopominać o rodzeństwo. – Chcę braciszka! – powtarzała, aż w końcu Renata zdradziła mi, że starają się o drugie dziecko. Przyznaję, że przez chwilę poczułam wtedy ukłucie zazdrości. Pomyślałam sobie, w czym jestem gorsza od Renaty, że ona ma wspaniałego faceta i rodzinę, a ja nadal jestem sama? Naprawdę nie życzyłam źle swojej przyjaciółce, lecz zwyczajnie miałam nadzieję, że w końcu mnie również się poszczęści. Tylko że w swoich wizjach szczęśliwego życia widziałam najczęściej siebie u boku... Rafała. A nawet Martynkę, która to do mnie mówi „mamo”. Po prostu z obrazka sielskiej rodziny znikała gdzieś Renata, a ja zajmowałam jej miejsce. Teraz dałabym wiele, aby te wizje nigdy się nie spełniły... Tamtego wieczoru opiekowałam się Martynką, bo Renata z mężem poszli na służbowy raut do firmy Rafała. – Jeśli będziemy mieli wrócić później niż o dwunastej, to zadzwonimy – powiedziała mi moja przyjaciółka. Zresztą zawsze tak robili. Poczytałam małej bajki na dobranoc i położyłam ją spać. Następnie jak zwykle poszłam do sypialni moich przyjaciół i swoim wstydliwym zwyczajem wtuliłam na moment twarz w koszule i marynarki Rafała wiszące w szafie. To była jedyna chwila słabości, na którą sobie pozwalałam w ich domu. Potem brałam się w garść. Przez cały wieczór oglądałam w telewizji jakiś nudnawy film i kiedy ostatni raz spojrzałam na zegarek, było już po jedenastej. Pamiętam, że wtedy pomyślałam, iż niedługo powinni przyjść, a potem... zasnęłam. Kiedy się obudziłam, leżałam w niezbyt wygodnej pozycji na kanapie. Spróbowałam się pozbierać, żeby mnie nie zastali takiej rozmemłanej i spojrzałam na zegarek. Była druga w nocy, co odkryłam z zaskoczeniem. „Boże, Renata pewnie dzwoniła, a ja jej nie słyszałam!” – przestraszyłam się i złapałam za komórkę, ale na ekranie nie wyświetliło mi się ani jedno nieodebrane połączenie lub SMS, którego nie przeczytałam. Zaniepokoiło mnie to bardzo, bo to była przecież rzecz kompletnie niepodobna do Renaty, która potrafiła zadzwonić w środku przyjęcia, aby tylko się dowiedzieć, co się dzieje z małą. Zerwałam się, przemyłam oczy zimną wodą i spróbowałam zadzwonić do mojej przyjaciółki. Nie odebrała, Rafał także. W obu komórkach po kilku sygnałach włączyła się poczta głosowa. Zrobiłam więc sobie kawę i czekałam... Aż do rana. Kiedy koło siódmej zadzwonił mój telefon, podskoczyłam jak oparzona. Jego dźwięk przeszył ciszę jak brzytwa. To był Rafał, ale mówił takim głosem, że go prawie nie poznałam. Bełkotał, jakby był pijany i w pierwszym momencie za takiego go wzięłam. Ale z tego, co mówił, powoli wyłaniała się straszna prawda. Kiedy przed dwunastą wracali z imprezy z żoną do domu, mieli pod miastem wypadek. Prowadziła Renata, bo ona jak zwykle nie piła ani kropelki. Nie wiadomo więc, dlaczego w pewnym momencie straciła panowanie nad kierownicą i wpadła na drzewo. Odniosła w tym wypadku poważne obrażenia. Leżała w śpiączce na oddziale intensywnej terapii, a jej stan określono jako bardzo ciężki. Rafał był lżej ranny, ale także musiał zostać w szpitalu i pytał, czy mogłabym jeszcze przez jeden dzień zająć się Martynką, dopóki nie przyjedzie jego mama. Zgodziłam się i był to najgorszy dzień w moim życiu. Wszystko we mnie wyło i chciałam natychmiast pojechać zobaczyć moją przyjaciółkę. Potrzymać ją za rękę, szeptać jej słowa otuchy. Ale musiałam zachować zimną krew i ukryć przed trzylatką swoje emocje. Mała pytała o rodziców, ale w sumie niewiele. Była do mnie przecież przyzwyczajona. Grzecznie zjadła śniadanie, a potem zabrałam ją do zoo, sądząc, że tam, kiedy zajmiemy się oglądaniem zwierzątek, zdołam jakoś przetrwać ten dzień. Ale na miejscu okazało się, że nie było to łatwe... Małej buzia się nie zamykała, kiedy wspominała, że już tu była kiedyś z mamusią. Pokazywała mi różne zwierzątka i opowiadała mi o nich zabawnym tonem dorosłego człowieka, a ja słyszałam w jej słowach styl opowieści Renaty i zastanawiałam się, czy za kilka lat będzie jeszcze pamiętała, co zwiedzała z mamą. I czy ma z tej wyprawy zdjęcia, bo być może to będą ich ostatnie fotografie razem... Nie wiem, dlaczego cały czas przytłaczało mnie przekonanie, że Renata nie przeżyje... I faktycznie, po południu dostałam telefon od jej mamy, że są u niej w szpitalu i że zdążyli w ostatniej chwili. A ja nawet nie miałam szansy pożegnać się ze swoją przyjaciółką... Pogrzeb Renaty był dla mnie traumatycznym przeżyciem. Tym bardziej że miałam wrażenie, jakby ziszczał się mój sen. Byłam tam, stałam przy Rafale, trzymałam za rękę Martynkę, a Renaty z nami nie było. Ona spoczywała w trumnie i za chwilę miała stać się dla nas tylko wspomnieniem... Nie byłam w stanie spojrzeć w oczy ani temu dziecku, które jeszcze niewiele rozumiało z tego wszystkiego, co się działo wokół niego, ani rodzicom mojej przyjaciółki. Miałam wrażenie, że wszyscy za moment zrozumieją, jaką odegrałam rolę w tej całej historii i oskarżą mnie o to, że swoimi fantazjami sprowadziłam na Renatę nieszczęście. Po pogrzebie dziadkowie postanowili wziąć Martynkę na jakiś czas do siebie. Tata Renaty był już bowiem na emeryturze, a mama wzięła zaległy urlop, aby zaopiekować się wnusią i pomóc jej przejść przez pierwsze chwile bez mamy. Rafał został sam ze swoim bólem i wszyscy doradzali mu, aby także gdzieś wyjechał, wypoczął. Tak zrobił i nie wiem, gdzie był. Po prostu zniknął na cały miesiąc. Zastanawiałam się w tym czasie wielokrotnie, czy powinnam do niego zadzwonić i naprawdę mnie kusiło, aby to zrobić, ale... hamowały mnie moje intencje. Dobrze wiedziałam, że teraz, kiedy Renata nie żyje, nic mnie już nie powstrzyma przed tym, aby spróbować zagarnąć Rafała dla siebie. No i jak by to wyglądało? Jak mogłabym później spojrzeć w oczy dziecku mojej przyjaciółki i jej rodzinie? Przecież nie wolno korzystać na czyimś nieszczęściu. Nadszedł jednak czas, gdy zmieniłam zdanie... Pewnego dnia, zaledwie kilka miesięcy po śmierci Renaty, piłam kawę z jej mamą. Rozmawiałyśmy trochę o życiu, trochę milczałyśmy i w pewnym momencie pani Jola sama z siebie zasugerowała, że może powinnam związać się z Rafałem. – Ja? To nie wchodzi w grę – mimo zaskoczenia natychmiast odrzuciłam jej sugestię, czując jakieś niebezpieczeństwo. Miałam wrażenie, że ona mi coś zarzuca. Nieuczciwość w stosunku do jej córki? Przestraszyłam się, że musiała zauważyć, jak patrzę na jej zięcia i teraz mi wypominała nielojalność wobec Renaty. Ale zaraz potem zorientowałam się, że pani Jola wcale nie ma do mnie o nic pretensji. Ona mnie tylko... prosi, żebym zaopiekowała się jej zięciem i wnuczką. – Tak sobie pomyślałam, że jesteś sama... Może byś więc zechciała, sama nie wiem, jak to określić, poświęcić się? Rafał cię przecież lubi, a Martynka wprost kocha! I on to naprawdę docenia, kim jesteś dla jego córeczki. Może udałoby się wam zostać parą? Tak bardzo się bowiem boję, że Rafał ożeni się z kimś nieodpowiednim, kto zrobi krzywdę Martynce. Sama wiesz, jakie potrafią być macochy... Słuchałam tego wywodu pani Joli, wstrzymując oddech. „Oto znalazłam niespodziewaną sojuszniczkę, która pomoże otworzyć mi bramę do raju!” – pomyślałam sobie zaskoczona takim obrotem sprawy. I mając błogosławieństwo matki mojej zmarłej przyjaciółki, już bez wyrzutów sumienia zatroszczyłam się o Rafała. Przyznam, że nie był zaskoczony moją aktywnością. Myślę, że zawsze wiedział, iż mam do niego słabość. Z ogromną ulgą przyjął moją pomoc w zmaganiach z codziennymi sprawami, którymi do tej pory zajmowała się Renata. A że dodatkowo połączył nas także seks... Pierwszej nocy, którą spędziłam z Rafałem, czułam się, jakbym zdradzała moją przyjaciółkę. Było to uczucie dominujące, które przytłoczyło mnie tak, że omal nie zrezygnowałam z tego związku. Potem jednak postanowiłam wziąć się w garść, tłumacząc sobie, że moja ofiara nie zwróci jej przecież życia. No i chodziło także o przyszłość Martynki... Tłumacząc się dobrem dziecka, powoli zajęłam miejsce Renaty. I stało się to zaskakująco szybko. Czasami nawet byłam tym przerażona, że tak łatwo jest wymienić jednego człowieka na drugiego. Uświadomiłam sobie także, że od dawna podświadomie żyłam sprawami swojej przyjaciółki i dlatego tak miękko weszłam w jej rolę... Może dlatego nigdy nie stworzyłam poważnego związku z innym mężczyzną, bo oszukiwałam samą siebie, iż tego chcę, podczas gdy myślałam tylko o Rafale? Teraz gdy miałam go dla siebie, powinnam być szczęśliwa. I chyba byłam, przynajmniej przez pierwsze dwa lata. W tym czasie nasi przyjaciele przyzwyczaili się do tej nieoczekiwanej zmiany miejsc i przestali komentować to, co zrobiłam. Wydawało się więc, że już nic nie zagraża mojemu związkowi, tym bardziej że udało mi się namówić Rafała na ślub. Taki prawdziwy, przed ołtarzem. Kiedy teraz patrzę na film, który wtedy został nakręcony, zastanawiam się, jak mogłam nie zauważyć, że to wszystko było tylko jakąś farsą. Ja w białej sukni, Rafał we fraku i Martynka sypiąca nam kwiaty. Ona jedna wydawała się być naprawdę ucieszona z tej uroczystości. Po ślubie zapytała mnie nawet nieśmiało, czy skoro jestem żoną jej taty, to może do mnie mówić „mamo” zamiast „ciociu”. Marzyłam o takiej chwili i powinnam być uradowana tą propozycją, ale... wtedy po raz pierwszy coś we mnie pękło. Poczułam, że chyba posunęłam się za daleko. – Kochanie, jeśli tylko chcesz, możesz do mnie tak mówić, ale pamiętaj, że jestem tylko przyjaciółką twojej mamy. Kocham cię bardzo, ale cię nie urodziłam – powiedziałam. – Wiem, i też cię kocham – przytuliła się do mnie Martynka. Myślę, że to wyznanie dużo dla nas znaczyło. Od tamtej pory córka Renaty zaczęła nazywać mnie „swoją drugą mamą”. I to nam obu odpowiadało. Cieszyłam się, że udało mi się nawiązać z Martyną więź, która pozwala uszanować także pamięć Renaty, ale to jednak nie uratowało mojego związku z Rafałem. Myślę, że po prostu długo chciałam wierzyć w to, że on mnie kocha tak samo, jak kiedyś kochał moją przyjaciółkę. Dlatego przymykałam oko na jego zdrady. Nigdy nie był ze mną szczery, nigdy też nie znaczyłam dla niego tyle, ile jego pierwsza żona. Po prostu byłam wygodnym rozwiązaniem w trudnym momencie jego życia. Sama mu się podłożyłam, sama o niego zabiegałam, usuwając mu spod nóg wszelkie kłody. Poddał się więc moim działaniom niczym terapii, a kiedy po kilku latach okrzepł i przestał mnie potrzebować... poprosił mnie o rozwód. Mimo wszystko nie spodziewałam się takiego rozwoju sytuacji. Sądziłam, że Rafał będzie ze mną na zawsze, bo jest mu tak wygodnie. A tymczasem on zakochał się w innej kobiecie i postanowił rozpocząć z nią nowe życie. Wiadomość, że jego ukochana spodziewa się ich wspólnego dziecka, była dla mnie ciosem w samo serce. Także dlatego, iż zdałam sobie sprawę, że mnie nigdy nie poprosił o to, abym urodziła mu potomka. Musiała wystarczyć mi Martynka. No właśnie, Martynka... – Dlaczego chcesz zmienić życie swojej córki w piekło? Dobrze wiesz, że straciła już jedną matkę, a teraz odbierasz jej mnie? – zaatakowałam Rafała wierząc, że przecież kocha swoją córkę i będzie chciał dla niej jak najlepiej. Miałam złudną nadzieję, że może jednak mnie nie porzuci? Tymczasem on miał już na to gotową receptę... – Masz rację i dlatego chciałbym cię poprosić, aby Martynka została z tobą – padła nagle z ust mojego męża propozycja. – Wiem, że ją kochasz, ona zresztą ciebie także i będzie jej z tobą dobrze. Znaczne lepiej niż ze mną. I tak po moim rozwodzie z Rafałem córka mojej przyjaciółki została ze mną. Wychowuję Martynkę najlepiej, jak umiem, i mam nadzieję, że Renata byłaby z tego zadowolona. Nie wiem sama, jak mam traktować tę całą sytuację. Czy los mnie pokarał za moje grzeszne myśli i odebrał mi jednak Rafała, czy też nagrodził mnie za to, że miałam serce dla Renaty i jej rodziny, i dał mi w nagrodę Martynę? Wolę myśleć, że jednak to drugie… Więcej listów do redakcji:„Adoptowaliśmy chłopca. Po 7 latach postanowiłam, że oddamy go z powrotem do domu dziecka”„Nie mieszkam z mężem, bo ciągle się kłócimy. Spotykamy się 2 razy w tygodniu i w weekendy”„Mąż miał na moim punkcie obsesję. Nie chciał się mną z nikim dzielić. To doprowadziło do tragedii” ~koszałekOpałek napisał: Niech to będzie przestroga dla kobietki - Olej związek z rozsądku. bo lata polecą jak dni , a ja wciąż myślę o swojej byłej tak jak Ty o tym starszym panu. Tylko ja mam porównanie jak było zajebiscie w seksie , z kazdym dotykiem/pchnieciem, muśnięciem ochy i achy a teraz Ona myśli co jutro na śniadanie/obiad i co w pracy, dobrze w łóżku miedzy nami tylko jak jest po alkoholu. Nie raz zdziwiony pytałem - co tak Ci dobrze ? a ona że wypiła 3 drinki. i wszystko jasne. heeh To trudne. Mam wrażenie, że każdy związek to kompletnie oddzielna historia i że to konkretni ludzie ją tworzą. Przyznam coś (mając szczerą nadzieję, że nie urażę nikogo z Was), ale... przeżyłam mały szok pisząc na tym forum :) To było jak powrót do wczesnej młodości - kiedy kompletnie idealizowałam miłość. Wydawało mi się, że takie "twarde stąpanie po ziemi" jest czymś dojrzalszym, że to po prostu życie, które nie polega na malowaniu chmurek i jeżdżeniu na jednorożcach. No i pewnie nie - ale nadal się zastanawiam, jak wiele w tym wszystkim znaczy zwykłe zakochanie? Co do odkochania :) Próbuję na to wszystko patrzeć z dystansu i... no jesteśmy sobie ludźmi. Świat nie jest idealny, my też nie jesteśmy - ale jakąś tam przyzwoitość należałoby zachować. Takie minimum człowieczeństwa. Nie będę Ci niczego radzić, KoszałekOpałek (fajny nick... :) ) - ja jestem w innym punkcie życia - czytam o tych wszystkich nieszczęśliwych małżeństwach i coraz bardziej się zastanawiam, o co w tym chodzi. I czy w ogóle chcę wychodzić za mąż :) Pewnie mógłbyś sobie dłużej i głębiej porozmawiać z Rafałem - jako ktoś w podobnej sytuacji do niego. Ja, niejednokrotnie, jako jego "przyjaciółka" - choć się staram, to pewnie i tak nigdy tego do końca nie zrozumiem. Mogę też napisać całą rozprawkę na temat: "kim są DDA?" - Twoja żona boi się bliskości. To nie jest żaden temat do szyderstwa, to jest ogromnie smutne, jak alkohol wpływa na społeczeństwo i to "uszkadzając" każde kolejne pokolenie. Nie tyle tych aktywnych, co tych biernych, a najczęściej niewinnych. Dzieci. Tyle że one dorastają... stają się matkami, żonami - i nie ma już dla nich takiej empatii, chociaż są poranione bez względu na to, jak wiele lat mają. Generalnie to ciężko winić ludzi, że mają swoje wady, kiedy część z nich nawet nie zależy od nich. Ciebie też nie winię, że pragniesz czegoś innego niż byś chciał. Zrobisz z tym, co zechcesz, tylko, błagam - szacunek dla tej drugiej strony przeważa. To "minimum". Porozmawiaj z nią też, przede wszystkim.

zakochałam się w chłopaku przyjaciółki