Akademia Fujifilm w Mięćmierzu to cztery inspirujące dni z fotografią kreacyjną, spędzone z mistrzem tej dziedziny sztuki Tomek Sikora. W dniach 11-15 kwietnia zapraszamy do Mięćmierza - starej,
WPHUB. Ivy. | 16.11.2023 22:20. Córka Daniela Olbrychskiego żyje z dala od mediów i robi karierę w USA! Co o niej wiemy? 53. Weronika Olbrychska jest owocem małżeństwa Daniela Olbrychskiego
Od 1975 roku zamek w Janowcu posiada Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, które go odkupiło. Jedną z odbudowanych części jest tzw. Dom Północny, noszący cechy pałacu, dobudowany w pierwszej połowie XVII wieku do wcześniej istniejącego muru obronnego.
Daniel Olbrychski - jeden z najbardziej znanych polskich aktorów filmowych i teatralnych - urodził się 27 lutego 1945 r. w Łowiczu. Dzieciństwo spędził w Drohiczynie na Podlasiu i w Warszawie. W latach 1963- 1964 był związany z Teatrem Młodzieżowym TVP. Podjął studia aktorskie w warszawskiej PWST, ale przerwał je, ponieważ w tym
Na co dzień Daniel Olbrychski (75 l.) żyje pod Warszawą, ale coraz częściej myśli, czy nie przenieść się do Drohiczyna. Co na jego temat myślą sąsiedzi?
Dlaczego Daniel Olbrychski sprzedaje dom w Mięćmierzu? - Daniel Olbrychski (73 l.) sprzedaje swój ukochany dom w Mięćmierzu pod Kazimierzem Dolnym. Co stoi z
. Daniel Olbrychski (73 l.) sprzedaje swój ukochany dom w Mięćmierzu pod Kazimierzem Dolnym. Co stoi za tą decyzją? - Doszliśmy do wniosku, że czas sprzedać tę naszą chałupę. Drugi dom mamy na Podlasiu i teraz to tam częściej bywamy - opowiada "Życiu na Gorąco" żona aktora. - Oprócz domu jest jeszcze 7 tysięcy metrów ziemi. Ten magiczny dom służył nam ponad 20 lat. Teraz niech cieszy nowych właścicieli. Czekamy na chętnych, niech będą szczęśliwi w tym magicznym miejscu, najpiękniejszym miejscu świata, jak mawiała Agnieszka Osiecka. Dom jest pięknie usytuowany, na górce z zapierającym dech w piersiach widokiem na Wisłę i zamek w Janowcu po drugiej stronie rzeki. - Mojej chałupy, nie zamieniłbym na żadną willę w Beverly Hills. Mam tutaj Wisłę, na łące pasą się konie, a jak wyjdę na rynek w Kazimierzu, to ludzie się do mnie uśmiechają i czasem jakaś dziewczynka podbiegnie, prosząc o autograf, i jeszcze dla mamy, a nawet babci - opowiadał Olbrychski jakiś czas temu. Dzisiaj z radością wspomina ten czas, bo to miejsce wciąż ma ogromną wartość sentymentalną. Aktor pojawił się tam w 1983 roku. - Do dzisiaj na strychu mam pół podłogi, która nie została nigdy wykończona, bo stolarz z sąsiedniej wsi powiedział, że "pan Daniel to w dolarach płaci", i zrezygnował z robienia u mnie podłogi - wspomina jeden z mieszkańców Mięćmierza. Daniel Olbrychski zainteresował się tym miejscem, będąc jeszcze mężem Zuzanny Łapickiej (64 l.). - Dom kupił dla mnie. Moi przyjaciele do dziś opowiadają, jako anegdotę, zdanie, które wtedy wygłosiłam: "Jako osoba nieprzekupna, natychmiast się zgadzam". Dom sprawił, że jeszcze na dziesięć lat wróciliśmy z Danielem do siebie. Bardzo się cieszę, że tak się stało, to było dziesięć lat naprawdę cudownego dzieciństwa naszej córki Weroniki - wspomina Zuzanna Łapicka-Olbrychska. I to właśnie tam spędzali weekendy, święta i wakacje. Odwiedzali ich znajomi oraz przyjaciele, którzy w Boże Narodzenie śpiewali kolędy, w Sylwestra puszczali fajerwerki, a w Wielkanocny Poniedziałek urządzali tradycyjnego śmigusa-dyngusa. - Wtedy kubły szły w ruch, cała chałupa była zalana, woda stała niemal po kolana. Potem przez dwa dni suszyłam materace. Przyjeżdżała Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora i Magda Umer. Zrobił się tam taki dom pracy twórczej. Grzegorz Ciechowski w 1995 roku skomponował tutaj piosenkę "Obejmij mnie, Czeczenio" - dodaje Zuzanna Łapicka-Olbrychska. To właśnie w tym domu Janusz Stokłosa (64 l.) z Januszem Józefowiczem (59 l.) tworzyli musical "Metro". - Obaj częściej niż przy partyturze siedzieli w oknie i patrzyli na lotniarzy, startujących z pobliskiego wzgórza Albrechtówka. Jeden z nich nie mógł się wzbić, cały czas pikował w dół. To obu Januszów bardzo bawiło. Później powiedzieli, że muzyka do piosenki "Wieża Babel", jednego z przebojów "Metra", powstała właśnie wtedy - wspomina Łapicka-Olbrychska. W 1995 roku w Kazimierzu Dolnym zaczęło się "Lato Filmów", w pierwszym tygodniu sierpnia do miasteczka zjeżdżali artyści. Daniel, zawsze jako atrakcja festiwalu, pojawiał się konno na rynku. Kilka lat później definitywnie rozstał się z żoną Zuzanną i związał z Krystyną Demską, która najpierw była jego agentką. Ona też bardzo dbała o atmosferę tego domu i jego każdy detal. Na początku znajomości często tam jeździli. Jednak z czasem z jeszcze większą radością zaczęli odwiedzać rodzinny Drohiczyn, miejsce, z którym aktor związany jest od urodzenia. - Mój Drohiczyn z lat młodzieńczych jest piękną krainą, która napełniła moje serce oraz duszę fantastycznymi obrazami i przeżyciami. Ilekroć zbliżam się do wspaniałego Bugu, serce bije mi mocniej, bo czuję, że wracam do siebie, do swojego matecznika - wyznaje dziś Daniel Olbrychski. A urokliwy Mięćmierz? On zostaje w pięknych wspomnieniach, do których aktor zawsze wraca z radością. Chciałby jedynie, aby jego chałupa trafiła w dobre ręce, do kogoś, kto doceni to miejsce i będzie tu tak szczęśliwy, jak on i jego bliscy. *** Zobacz więcej materiałów:
Niedawno podaliśmy wiadomość, ze Daniel Olbrychski sprzedał swój dom w Mięćmierzu niedaleko Kazimierza. Dotarliśmy do nowych informacji, które przeczą tych doniesieniom. – Nieprawda, że sprzedaliśmy chałupę pod Kazimierzem – pisze na swoim profilu na Facebooku Krystyna Demska-Olbrychska – żona znanego aktora. Dom w Mięćmierzu wciąż należy więc do Daniela Olbrychskiego. W Internecie oferta sprzedaży jest wciąż aktualna, a w Mięćmierzu państwa Olbrychskich dawno już nikt nie widział. Wakacje – jak pokazuje pani Demska – Olbrychska prezentując zdjęcia na swoim profilu na Facebooku państwo Olbrychscy spędzają w innym letnim domku – w malowniczym i bardzo bliskim sercu Olbrychskiego Drochiczynie nad Bugiem. Ilustracja wprowadzenia: fot. Wojciech Krzywkowski/Fotonova/East News IW
Daniel Olbrychski zarobił potężne pieniądze, ale tym razem nie za kolejną rolę, ale za posiadłość w Mięćmierzu nieopodal Kazimierza Dolnego. Jeden z najbardziej cenionych polskich aktorów Daniel Olbrychski sprzedał swój dom pod Kazimierzem Dolnym. Posiadłość była wyceniana na niemal 2,5 miliona złotych. Nie mamy dokładnych informacji za ile ostatecznie nieruchomość została sprzedana, ale kwota musiała być imponująca. Z jednej strony piękne położenie z widokiem na przełom Wisły i janowiecki zamek, ale z drugiej to miejsce to kawał historii polskiej kultury i ludzi z nią związanych. W Mięćmierzu bywali między innymi Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora, Janusz Józefowicz czy Magda Umer i Grzegorz Ciechowski. Jak mówi sam aktor, decyzja o pozbyciu się posiadłości w Mięćmierzu była trudna, ale czasami trzeba podejmować tego rodzaju decyzje, tym bardziej, że ostatnio większość wolnego czasu Pan Daniel ze swoją małżonką Katarzyną Demską spędza w drugim swoim ukochanym miasteczku w Drohiczynie nad Bugiem. Ale jak dodaje Olbrychski sentyment do Mięćmierza pozostanie na zawsze. RWJ
Po ponad dwudziestu latach aktor Daniel Olbrychski zdecydował się na rozstanie z swoim domem w Mięćmierzu. Działka została wystawiona na sprzedaż. Kazimierz Dolny, a w zasadzie nieopodal położony Mięćmierz przez wiele długich lat był dla Daniela Olbrychskiego domem. O tym miejscu wypowiadał się tylko pozytywnie, z wielkim uczuciem. Traktował je jako azyl, w którym może się ukryć przez całym światem. - Aktor żywi ogromny sentyment do tego miejsca – czytamy w portalu - Pojawił się tam w 1983 r., będąc jeszcze w małżeństwie z Zuzanną Łapicką. Spędzali tam weekendy, święta i wakacje. Ich stałymi gośćmi była Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora czy Magda Umer. To tam, w Mięćmierzu, Grzegorz Ciechowski skomponował nawet piosenkę "Obejmij mnie, Czeczenio". Jednak jak śpiewała Anna Jantar: „Nic nie może przecież wiecznie trwać...”. Obecnie dom Daniela Olbrychskiego jest wystawiony na sprzedaż. Czy ktoś zdecyduje się go kupić? Jak podaje portal „dzisiaj aktor mówi tylko, że chciałby, aby jego dom trafił w dobre ręce. Do kogoś, kto go doceni i będzie tam tak szczęśliwy, jak on i jego najbliżsi przez wiele lat”.
Mięćmierz koło Kazimierza Dolnego to miejsce specyficzne. Miks sielskości, wsi i nostalgii za tym, co było. Miejscowość, gdzie w gospodarstwie gęgają gęsi, a obok słychać odgłos piły spalinowej, bo właśnie koszą chaszcze. I między tym wszystkim unosi się jeszcze miejska kultura. Przedziwne miejsce. Przedziwne, bo na płocie w centrum wioski wiszą zdjęcia artystki. Zdjęcia delikatne jak rosa. Szkoda tylko, że za innym płotem właśnie ktoś kosił piłą spalinową krzaki, które bujnie rosły przez ostatnie tygodnie, a może i miesiące. Odgłos kosiarki idealnie zakłóca spokój miejsca. Bo Mięćmierz to wioska na granicy dwóch światów. Wiejskiego i miejskiego. Droga między płotami w Mięćmierzu Mamy tu zwyczajne gospodarstwa rolne, ale też chałupy, które są po prostu domkami letniskowymi ludzi na co dzień kojarzonych z miastami. Wystarczy spojrzeć na mapę Google i jednym z punktów, który w Mięćmierzu rzuca się w oczy jest „Dawny dom Daniela Olbrychskiego”. Skoro jednak jest to dawny dom, należy domniemywać, że już tu nie bywa i dom poszedł na sprzedaż. Wystawa fotograficzna na jednym z płotów w Mięćmierzu Garść historii Mięćmierza A historia Mięćmierza jest bogata, bo pierwsza wzmianka o osadzie pochodzi z roku 1409, czyli rok wcześniej, niż słynna bitwa pod dalekim Grunwaldem. Wtedy miejsce to zanotowane było w księgach jako Mancimirz. I co prawda z latami nazwa osady ewoluowała, to jej charakter był zawsze związany z przepływającą tuż obok Wisłą. Była to osada flisacka, której ludność parała się między innymi przeprawianiem przez rzekę. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, można było zobaczyć krowy ładowane na duże łódki i przewożone na pastwiska, położone np. na nieodległej Krowiej Wyspie. Nazwa nieprzypadkowa. Oczywiście można się było też przeprawić na drugi brzeg rzeki, by dostać się na przykład do pobliskiego Janowca, gdzie stał sporych rozmiarów zamek, po którym dziś pozostały imponujące ruiny. Stara chata w Mięćmierzu. Stodoła w Mięćmierzu Mięćmierz – duch wolności Ale wróćmy do Mięćmierza, który dzięki artystom i wolnym zawodom dostał drugie życie. Nowi mieszkańcy wioski zaczęli przenosić do niego stare chaty z okolic, dzięki czemu powstał tu taki mały i nieoficjalny skansen. Nie można jak się domyślacie zwiedzać tych starych chat, ale można spacerować i podziwiać je z zewnątrz. Ma to swój klimat. Stodoła w Mięćmierzu. Jak widać deczko przerobiona z powodu okna w dachu I absolutnie będąc w Mięćmierzu, warto pójść do przeniesionego tu z Bałtowa koło Puław wiatraka typu Koźlak. Widać go już z daleka. I to zarówno z punktu widokowego na Albrechtówce, jak i z drogi do niego prowadzącej. Ostatni wiatrak przetrwał w okolicach Kazimierza Dolnego do drugiej wojny światowej. Ten obecny ma przypominać o tym, co kiedyś tu było. Jeśli jesteście ciekawi pochodzenia nazwy „koźlak”, to wywodzi się ona od kozła. Czyli słupa na którym opierał się wiatrak i na którym był on obracany w kierunku wiatru za pomocą dużego drąga, którym przekręcało się całą konstrukcję. Wiatrak w Mięćmierzu to jeden z najbardziej charakterystycznych starych budynków przywiezionych tu z bliskiej okolicy. Na zrekonstruowanych skrzydłach wiatraka przeczytamy słynne sentencje, czyli „A jednak się kręci”, „Wzniosłem pomnik, trwalszy od spiżu”, „Przez trudy do gwiazd” Jest jeszcze jeden, którego odczytać nie mogłem. Aha, wszystkie napisy są rzecz jasna po łacinie. W otoczeniu wiatraka stoją ławeczki dla turystów, którzy ze zbudowanych tu platform widokowych, mogą oglądać malowniczy małopolski przełom Wisły. Podobno w sezonie działa tu knajpka, ale tego nie potwierdzę, bo przyjechałem grubo po sezonie. Byłem też jedynym oglądającym wiatrak. Widok na Krowią Wyspę i Małopolski Przełom Wisły A potem wróciłem do głównej części Mięćmierza i nad Wisłę. Tu zapewne od razu i Wam rzuci się w oczy głaz, na którym wyryto historię. Otóż okazuje się, że w tym miejscu we wrześniu 1939 roku do brzegu przypłynął galar, którym transportowano wawelskie skarby, by uratować je przed Niemcami. Dzięki miejscowej ludności załadowano je na furmanki i powieziono dalej. Z dala od wojennej pożogi, aż do dalekiej Kanady. Łódka na brzegu Wisły Ale i tak najpiękniej jest nad samą Wisłą, gdzie można obejrzeć zacumowane przy brzegu łódki. Część zatopiona jest w wodzie, ale wystarczy ją wylać, by znów popłynęły. I w sezonie turystycznym służą one turystom, którzy mogą sobie wykupić rejs. Dziś spokój zakłócały silniki: kosiarki i latającego nad głową samolotu. Czas na zwiedzanie Mięćmierza minął. Teraz czas iść ponownie w górę na Albrechtówkę, by spojrzeć na Wisłę i zamek w Janowcu. Wracając na Rynek do Kazimierza Dolnego zajdę do ruin willi Stanisława Szukalskiego, którego Leonardo Di Caprio (tak, ten aktor) nazywał swoim przyszywanym dziadkiem. Ładna to była willa, szkoda, że dziś ze stropów wyrastają drzewa… Aha, będąc w Kazimierzu, nie zapomnijcie pójść do Korzeniowego Dołu, pięknego wąwozu na obrzeżach miasta. Marzenia nigdy mi się nie spełniają. Spełniam je sam. Dlatego jeśli tylko mogę, pakuję większy lub mniejszy plecak i jadę gdzieś w świat. Samolotem, autobusem lecz najbardziej lubię pociągiem. Kiedyś często podróżowałem do Azji i na Bałkany. Dziś częściej spotkacie mnie w Polsce. Wolę też brudną prawdę niż lukrowane opowieści o jednorożcach, a opisywane miejsca nie zawsze piękne. Dużo pracuję zawodowo, a blog to po prostu drogie hobby, które sprawia mi przyjemność.
dom olbryskiego w mięćmierzu